Partner wydania
Ewa Rogala , 4 października 2017

Stresujące sytuacje w pracy – jak je pokonać?

"Oddzielmy to, na co mamy wpływ, od tego, na co wpływu nie mamy. Nie traćmy energii na rzeczy, które od nas nie zależą" – radzi Paweł Pilich, psychoterapeuta i coach z Laboratorium Psychoedukacji. Stres, zwłaszcza w pracy, nie jest czymś nietypowym, ale gdy trwa zbyt długo, może być groźny. Nasz rozmówca podpowiada, jak radzić sobie w stresujących sytuacjach.

Ewa Rogala: Co stresuje nas w pracy? Z jakiego powodu najczęściej odczuwamy dyskomfort?
*Paweł Pilich: *Są dwa rodzaje czynników stresujących: zewnętrzne i wewnętrzne. Te pierwsze są związane z okolicznościami, czyli wymaganiami stawianymi przed pracownikiem. Szczególnie w działach sprzedaży czy marketingu, gdzie o jakości pracy przesądza wynik, to właśnie przekłada się na sukces. Czynniki wewnętrze to własne oczekiwania, wymagania wobec siebie, poprzeczka, którą sobie stawiamy, często nawet wyżej niż inni. No i to wszystko funkcjonuje jeszcze w trzecim wymiarze relacji międzyludzkich, które wpływają na to, czy czujemy się komfortowo w danej sytuacji, w danym miejscu pracy. Ludzie, z którymi mamy do czynienia, a więc zwierzchnicy, podwładni, klienci – oni też wpływają na nasze samopoczucie i także mogą wywoływać stres.

Bywa i tak, że daje nam się we znaki każdy z tych czynników: mamy wobec siebie duże oczekiwania, stresuje nas otoczenie, a szef oczekuje coraz lepszych wyników. Czy taka kombinacja może doprowadzić do katastrofy?
Jeśli taki stan przedłuża się, może dojść do czegoś co nazywamy wypaleniem zawodowym. Jest to związane z pogorszeniem samopoczucia, z cynizmem, który wkrada się w pracę, ostatecznie także z poczuciem niskiej skuteczności. Wcześniej jest stres, większy lub mniejszy, ale zawsze uciążliwy, utrudniający normalne wykonywanie obowiązków.

*Gorszy jest stres silny, trwający niezbyt długo, czy łagodniejszy, ale długotrwały? *
Wydaje się, że najgroźniejszy jest stres przedłużający się nawet niezbyt silny, ale występujący od dłuższego czasu, codziennie. Taki, który jest okazjonalny, na przykład związany z jakimś trudnym zadaniem, jest łatwiejszy do przejścia. Stres długotrwały może mieć bardzo poważne skutki, prowadzić do tego, że zaczynamy usztywniać się w naszych mechanizmach obronnych: zaprzeczamy temu, że dzieje się coś złego, lekceważymy zmęczenie i gorsze samopoczucie, nawet jeśli zwracają na to uwagę bliscy. Albo staramy się spełnić oczekiwania, które już na starcie są nie do spełnienia. Niektóre firmy "zarządzają stresem", na przykład podnoszą jego poziom, choćby po to, by zwiększyć wydajność pracowników. Jest to jednak działanie krótkowzroczne.

*Jednak często słyszymy, że "stres pomaga", bo mobilizuje do działania, motywuje do większej wydajności. *
Oczywiście, stres nie jest zły, jest nawet potrzebny, bez niego nie wykonalibyśmy pracy, nie przygotowalibyśmy się na czas. Stres może być mobilizujący, dzięki niemu jesteśmy bardziej skuteczni, pamiętamy o terminach. Ale to wszystko do pewnego momentu. Po przekroczeniu granicy – dla każdego indywidualnej – zaczyna się dziać źle: nie umiemy podjąć decyzji, mamy kłopoty z koncentracją.

Sukces to niezależność, możliwość spełniania marzeń, ale też – bezpieczeństwo finansowe i powodzenie zawodowe. Wskazała na to większość ankietowanych w badaniu firmy Oriflame (odpowiednio 61 i 35 proc., grupa badawcza ponad 1000 respondentek). Jak pogodzić te elementy?
Widzę tu wyraźną sprzeczność. Bezpieczeństwo finansowe stoi w opozycji do niezależności, aby osiągnąć to pierwsze, trzeba zwykle zrezygnować z drugiego. I odwrotnie – niezależność nie jest gwarancją bezpieczeństwa.

Chyba dobrym przykładem jest praca na etacie: z jednej strony stabilne zatrudnienie i poczucie bezpieczeństwa, z drugiej – podporządkowanie się zwierzchnictwu pracodawcy. Respondentki badania, o którym wspomniałam, przyznawały, że wzorem kobiety sukcesu jest dla nich ta, która pracuje na własny rachunek, ma swoją firmę. Tymczasem te osoby też nie są wolne od stresu.
Oczywiście, można stresować się zarówno strukturami, w które się wchodzi, podejmując pracę, ale także – gdy pracuje się na własną rękę – stresujące może być to, że trzeba samemu te struktury tworzyć. Jeśli idę do pracy na etacie, wiem dobrze, co zyskuję, a co tracę. Podobnie jak z własna działalnością: to ja decyduję, czy w to wchodzę. I w pierwszej i w drugiej sytuacji nie da się wykluczyć stresu. To, co jest ważne, to świadomość, że to ja wybieram i decyduję się na takie, a nie inne rozwiązanie. Jeśli podporządkowuję się jakiejś organizacji, jestem w firmie, oznacza to, że zgadzam się na pewne reguły gry, których przestrzegam. Wiem, że mogę z tej gry wyjść, ale dopóki gram, podporządkowuję się. To jest dorosła postawa, oznacza ona odpowiedzialność i dojrzałość. O szczegółach warto rozmawiać na początku współpracy, by nie mieć po drodze rozczarowań i aby nie odczuwać stresu.

A co jest najważniejsze w pracy? Co sprawia, że odczuwamy satysfakcję?
Poczucie sensu. Musimy czuć, że to co robimy, jest dobre, że wpływa dobrze na nas i otoczenie, przynosi pożytek, nie tylko finansowy. Dobrze jest, gdy robimy w życiu rzeczy zgodne z nami samymi. Uczucie porażki i rozczarowania pojawia się, gdy jest inaczej, gdy nie widzimy sensu w pracy. Ogromnie ważne są relacje z ludźmi, z którymi spędzamy osiem godzin dziennie. Nie da się całkiem oddzielić tego co prywatne, od tego co w pracy, bo to drugie jest bardzo znaczącą częścią naszego życia.

W jaki sposób radzić sobie w sytuacjach stresu, tego zawodowego?
Jeśli jest to coś nowego, co pojawiło się niedawno, warto zdiagnozować, co to jest. Jeżeli sytuacja się powtarza, jeśli nawraca, dobrze jest zastanowić się, czy ta osoba nie prowokuje podobnych sytuacji? Skoro już w kolejnej firmie nie układały się relacje z ludźmi, szef nie doceniał, a narastający stres doprowadził w końcu do zmiany pracy, to może warto się przyjrzeć sobie samemu i zastanowić, czy czynnik stresogenny nie jest wewnątrz. Bywa, że osoba jest w wewnętrznym konflikcie podejmując pracę, bo próbuje spełnić czyjeś marzenia, bo podejmuje pracę dla jakichś przywilejów, pakietu socjalnego czy prestiżu.

*Co radziłby pan w przypadku sezonowych stresów, które pojawiają się w pracy? *
Moja najważniejsza rada: w sytuacji stresowej oddzielmy to, na co mamy wpływ, od tego, na co wpływu nie mamy. Następnie skupmy się tylko na tym, co możemy zmienić, nie traćmy energii na rzeczy, które od nas nie zależą. Po drugie: niezwykle ważne są relacje z ludźmi, oparcie w innych. Odbudujmy sieć wsparcia, zadbajmy o siebie, o nasze kontakty z bliskimi. I po trzecie: zadbajmy o swój stan psychofizyczny. Pamiętajmy o właściwym odżywianiu, o ruchu i odpowiedniej ilości snu. Niektóre osoby mówią, że są zbyt zestresowane, by jeść, albo zbyt zajęte, by ćwiczyć, szkoda im czasu na sen. To droga donikąd, ślepy zaułek. Jeśli chcemy pokonać stres, musimy o siebie dbać.